﻿<title_newspaper="Sztandar Młodych"> 
<title_article="Uwaga - nadchodzi wieczór"> 
<author_1="W. Kozłowicz"> 
<author_2=""> 
<language="pl"> 
<style="press"> 
<year="1954"> 
<date="1954-11-26"> 
<month="11"> 
<period="d"> 
<status="1_obieg"> 
<support="paper">

Ranek wstawał jasny, wcale nie jesienny, wpadający przez okno promień słońca budził równie uparcie, jak Czesiek Arentowicz. Zaczynał się nowy pionierski dzień. Władek nie miał zbył wiele wolnego czasu. W gospodarstwie niemało było kłopotów: — to trzeba wysłać chłopców na kurs traktorzystów i kombajnerów, to znów dwa „Ursusy” przywiózł parę dni temu Czesiek Arentowicz dla ich pionierskiego gospodarstwa, a w stodole — ich stodole — stał kombajn. Najprawdziwszy — produkcji 1954 roku. No i właśnie wczoraj wieczorem zastanawiali się kogo skierować na kurs. Za parę dni pojadą chłopcy uczyć się, a potem — wiosną na swoim polu pokażą, czego się nauczyli. Nie powstydzą się swojej pracy, będą brali przykład z przyjaciół — komsomolców, choćby tych, co to o nich wyczytał w tygodniku „Przyjaźń”. Wycieli nawet ten reportaż i powiesili go w jadalni. Rzuca się w oczy barwnym zdjęciem i skromnymi literami tytułu „Narodziny sowchozu Kajrakty”. — U nas będzie tak samo — myśli Kazik Igielski patrząc znad talerza dymiącej kartoflanki na przypięty do ściany artykuł. Jadalnia powoli pustoszeje. Jeszcze jakiś spóźnialski skrobie łyżką po talerzu. Z podwórka dochodzą glosy brygady wychodzącej w pole. Hanka Arentowicz wsuwa w kieszeń każdemu paczki z drugim śniadaniem: na kartoflisku apetyty wzrastają niebywale. Kazik Igielski uporał się wreszcie z zupą i marzeniami. Ale wstając od stołu pomyślał jeszcze: — Do tych pionierów z Kajrakty trzeba koniecznie napisać... Za oknem zaturkotało, a po chwili poranne powietrze rozśpiewało się silnym barytonem — chyba Janka Łaszcza: „Ej bosmanie, miły bosmanie"... Jest ich tu — na tym pionierskim gospodarstwie — dwadzieścia sześć osób. Wśród nich są i dziewczęta. W pracy to ich nawet nie odróżnisz: pracują równie dobrze jak chłopcy. A w domu — uprana koszula, przyszyty guzik, wycerowane skarpetki — i to tak po prostu — nawet nie musisz prosić... Poznaj tu dobrze wszystkich, sprawiedliwie oceń, byś nikogo nie skrzywdził. Najlepiej to widać w pracy. 

</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
